Perfumy nie zwalniają. Co napędza jedną z najmocniejszych kategorii rynku beauty?

Perfumy nie zwalniają. Co napędza jedną z najmocniejszych kategorii rynku beauty?

Coraz więcej danych pokazuje jednak, że jedną z najciekawszych i najbardziej dynamicznych kategorii pozostają perfumy.

Według najnowszego raportu McKinsey „State of Beauty” zapachy mają być kategorią, która do 2030 roku będzie rosła najbardziej stabilnie spośród czterech głównych segmentów rynku beauty: pielęgnacji skóry, pielęgnacji włosów, kosmetyków kolorowych i perfum. To szczególnie interesujące w momencie, gdy wiele kategorii mierzy się z rosnącą wrażliwością cenową konsumentów i coraz większą konkurencją.

Zapachy rosną niezależnie od segmentu cenowego

Analitycy McKinsey zwracają uwagę, że siłą rynku perfum jest jego wyjątkowo szeroka baza wzrostu. Popyt utrzymuje się zarówno w segmencie luksusowym i niszowym, jak i wśród marek określanych jako entry prestige czy masstige.

To odróżnia perfumy od wielu innych kategorii beauty, gdzie wzrost coraz częściej koncentruje się tylko w wybranych segmentach cenowych. W pielęgnacji skóry konsumenci coraz chętniej sięgają po tańsze marki oferujące wysoką skuteczność i dermatologiczną wiarygodność. W pielęgnacji włosów obserwujemy z kolei wyraźne rozwarstwienie pomiędzy segmentem premium i masowym. Tymczasem rynek zapachów pozostaje relatywnie odporny na podobne zjawiska.

Dla branży to ważny sygnał. W czasach, gdy konsumenci coraz uważniej kontrolują wydatki, perfumy nadal pozostają kategorią, za którą są skłonni płacić więcej.

Od jednego flakonu do zapachowej garderoby

Jednym z najciekawszych wniosków raportu nie są jednak same prognozy wzrostu, lecz zmiana sposobu korzystania z perfum. Przez lata wielu konsumentów pozostawało wiernych jednemu lub dwóm ulubionym zapachom. Dziś coraz częściej budują własne kolekcje i traktują perfumy jako element codziennej ekspresji.

McKinsey wskazuje na rosnącą popularność tzw. fragrance cocktailing, czyli warstwowego łączenia różnych kompozycji zapachowych. Coraz więcej osób eksperymentuje z nakładaniem kilku zapachów jednocześnie lub wybiera inne perfumy w zależności od nastroju, okazji czy pory dnia.

W praktyce oznacza to, że jeden konsument kupuje więcej produktów niż jeszcze kilka lat temu. Zamiast jednego charakterystycznego zapachu pojawia się cała „garderoba zapachowa”, podobnie jak wcześniej stało się to w modzie.

Coraz więcej marek chce mieć własny zapach

Boom na perfumy nie pozostaje bez wpływu na strategie marek kosmetycznych. Rosnące zainteresowanie kategorią sprawia, że coraz więcej firm szuka dla siebie miejsca na rynku zapachów, nawet jeśli dotychczas specjalizowały się w zupełnie innych segmentach.

Dobrym przykładem jest rynek haircare. Marki coraz częściej wprowadzają perfumowane mgiełki do włosów, które pełnią funkcję lekkiego zapachu. Dla części konsumentów stają się one kolejnym elementem budowania własnej warstwy zapachowej. Podobny kierunek widać w pielęgnacji ciała. Zapach przestaje być dodatkiem do produktu, a coraz częściej staje się jednym z głównych powodów zakupu. Konsumenci poszukują kosmetyków, które pozwolą im przedłużyć doświadczenie związane z ulubioną kompozycją zapachową.

Jednym z najlepszych przykładów jest Sol de Janeiro. Marka zdobyła globalną popularność dzięki balsamowi Brazilian Bum Bum Cream i mgiełkom Cheirosa, ale konsekwentnie rozwija ofertę zapachową, wprowadzając kolejne formaty produktów, w tym perfumy w sztyfcie. To odpowiedź na potrzeby konsumentów, którzy chcą otaczać się ulubionym zapachem w różnych sytuacjach i na różne sposoby. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że rynek sprzedaje już nie pojedynczy produkt, lecz całe doświadczenie zapachowe.

Zapach przestaje być luksusem zarezerwowanym dla nielicznych

Rosnąca popularność perfum przekłada się również na dynamiczny rozwój marek oferujących kompozycje inspirowane bestsellerami z segmentu prestige i niche.

Jeszcze kilka lat temu tzw. dupe fragrances funkcjonowały głównie na obrzeżach rynku. Dziś są jednym z najszybciej rozwijających się segmentów. Konsumenci coraz chętniej sięgają po zapachy inspirowane znanymi kompozycjami, traktując je jako sposób na dostęp do określonego stylu zapachowego bez konieczności wydawania kilkuset dolarów na jeden flakon. To kolejny dowód na demokratyzację kategorii. Zapach pozostaje produktem premium, ale jednocześnie staje się bardziej dostępny dla szerszego grona odbiorców.

Arabskie marki przyciągają uwagę świata

Zmianę zachowań konsumentów dobrze widać również w sukcesie marek z Bliskiego Wschodu. Do niedawna arabskie perfumy były ciekawostką dla pasjonatów. Dziś marki takie jak Lattafa, Afnan, Paris Corner czy Gulf Orchid regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych, rankingach sprzedaży i rekomendacjach influencerów.

Ich sukces pokazuje, że konsumenci są gotowi poszukiwać alternatyw dla klasycznych zachodnich bestsellerów. Przyciągają ich nie tylko atrakcyjniejsze ceny, ale również wysoka trwałość kompozycji, intensywność oraz charakterystyczne profile zapachowe - dla niektórych wręcz ocierające się o kicz.

Nowe formaty napędzają kategorię

Rosnąca popularność perfum przekłada się także na rozwój nowych formatów produktów. Coraz więcej marek wprowadza miniaturowe flakony, discovery sety, perfumy w sztyfcie, mgiełki do włosów, perfumowane balsamy czy olejki do ciała. Dzięki temu konsumenci mogą łatwiej testować nowe kompozycje i budować własne rytuały zapachowe.

To odpowiedź na zmianę sposobu korzystania z kategorii. Dla wielu osób zapach przestał być zakupem dokonywanym raz na kilka lat. Coraz częściej staje się elementem codziennej stylizacji, podobnie jak makijaż czy dodatki modowe.

Mały luksus w niepewnych czasach

Popularność perfum można również tłumaczyć zjawiskiem określanym jako „mały luksus”. W okresach niepewności gospodarczej konsumenci nadal szukają produktów poprawiających nastrój i dających poczucie przyjemności, ale częściej wybierają wydatki dostępne finansowo. Flakon perfum pozostaje dla wielu osób bardziej osiągalny niż luksusowa torebka, biżuteria czy kosztowny wyjazd. Jednocześnie dostarcza emocji, buduje nastrój i pozwala na codzienny rytuał, którego nie zapewniają wszystkie kategorie kosmetyczne.

To właśnie emocjonalny wymiar kategorii może być jednym z powodów, dla których McKinsey prognozuje jej dalszy stabilny wzrost.

Zapach wychodzi poza perfumerię

Raport McKinsey zwraca uwagę, że granice rynku beauty stale się rozszerzają. Coraz większą rolę odgrywają wellness, suplementacja, usługi estetyczne czy zaawansowane urządzenia do pielęgnacji domowej. W przypadku zapachów ten proces widać szczególnie wyraźnie.

Perfumy przestają być wyłącznie produktem zamkniętym we flakonie. Ich rolę przejmują również mgiełki do włosów, kosmetyki do ciała, produkty layeringowe, świece, zapachy do wnętrz czy nowe formaty inspirowane wellness i aromaterapią. To właśnie dlatego przyszłość kategorii nie sprowadza się wyłącznie do sprzedaży kolejnych perfum. Coraz częściej chodzi o budowanie wielu punktów kontaktu z zapachem w codziennym życiu konsumenta.

A jeśli prognozy McKinsey się sprawdzą, właśnie ta zmiana może okazać się jednym z najważniejszych motorów wzrostu rynku perfum w drugiej połowie dekady.


źródło: McKinsey Company, "From aisle to algorithm: The beauty categories, channels, and concepts shaping 2030 growth"